Historia z życia wzięta - Kobieta i Rozwód | Warszawa
Go to Top

Historia z życia wzięta

Każda nasza historia jest trochę inna i podobna jednocześnie. Choć rozwodzimy się z rożnych
powodów i na rożnych etapach życia, wszystkie czujemy się wtedy opuszczone, bezradne i
przerażone. Nie ma powodu jednak, by nie wierzyć, ze wszystko się dobrze skończy, a nasze życie poukłada się na nowo. Poznaj historię z życia wziętą.

Z perspektywy czasu, kiedy o tym myślę i przypominam sobie chwile dobre i złe, dochodzę do
wniosku, że to wszystko wydarzyło się po coś. Może po to, aby mnie, jako kobietę i matkę ocalić od powolnego obumierania przy osobie która mnie oszukiwała, szykanowała i  mną manipulowała. Wiele momentów naszego wspólnego życia było też miłych i szczęśliwych. Nie żałuję niczego właśnie dla tych kilku dobrych chwil w moim poprzednim życiu .

Poznałam możliwości i umiejętności, których w sobie nie podejrzewałam 

Dziś jestem inną osobą, silną i odważną. Niczego się już nie boję. Dowiedziałam się wiele o sobie, poznałam nowe możliwości i umiejętności, których w sobie nie podejrzewałam. Zdałam sobie sprawę, że zawsze miałam w sobie siłę i energię, lecz były trwonione w związku, w którym partner nic nie dawał w zamian. Czułam się źle, lecz tak mi to spowszedniało, że przestałam to zauważać.


Nie tak odległy czas, kiedy nasze drogi się rozeszły i rozpoczął się czas sądów i wzajemnych

oskarżeń, zostawił po sobie bliznę. Rozstanie po 17 latach przypomina śmierć, nie tylko kogoś z rodziny, ale również trochę naszą śmierć, po której musimy narodzić się na nowo. Dziś żyję i mam się świetnie.

To dlatego, że miałam dookoła siebie ludzi życzliwych, pomocnych, bezinteresownych
i szczerych. Największym nieszczęściem jest pozostanie z tym wszystkim samą ze sobą. Musiałam bronić siebie i dzieci, a było to jak walka o przetrwanie na środku pustynni bez wody i jedzenia. Czułam się bezsilna, ale wiedziałam, że muszę dać radę, muszę mieć siłę do działania. Od tego zależał mój los, inaczej straciłabym przede wszystkim SIEBIE.

Czas poświęcony na decyzję rozwodową był dość długi. Problemem był między innymi brak
możliwości finansowych. Wiele kobiet się z tym styka, to najczęstszy element przemocy
ekonomicznej ze strony współmałżonka.
Emocje, które mną szargały podczas rozwodu, są trudne do opisania. Niestabilność przeplatana z poczuciem bezsilności wymagały wiele pracy, którą włożyłam w terapię z psychologiem i rozmowy z prawnikami. Nie jednym prawnikiem – było ich około 20…

Dobrzy fachowcy i odpowiednie wsparcie są jak solidne buty i mocne liny – to dzięki nim nie spada się w przepaść. 

Moim błędem było, że na początku chodziłam do prawnika jak do psychologa – zasypywałam go moimi przemyśleniami i opowieściami. Spowodowało to tylko zwiększenie kosztów i wcale nie pomogło. Wszystkie moje sprawy ciągnęły się 3 lata. Ten czas ukształtował co prawda osobę, którą jestem teraz, ale jednak odebrał mi 3 lata życia. Był jak przejście przez góry w największą śnieżycę. To, że dałam radę, zawdzięczam sobie. Niezmiernie ważne jest jednak wyposażenie, jakie mamy ze sobą na ten czas.

Dobrzy fachowcy i odpowiednie wsparcie są jak solidne buty i mocne liny – to dzięki nim nie spada się w przepaść. Teraz jestem silniejsza, trochę poturbowana i wymarznięta, ale wiem już,
jakie
 mam w sobie możliwości.

Zmierzenie się z rozwodem było trudną zmianą, ale przeszłabym tę drogę jeszcze raz . To
doświadczenie dało mi siły do działania i chęć pomagania innym kobietom, które znalazły się w
sytuacji, w jakiej kiedyś byłam ja.
Druga szansa, którą dostałam, jest dla mnie jak nowe życie. Odzyskałam tę młodość ducha, jaką miałam 17 lat temu. Odnalazłam szczęście z innym mężczyzną. Czas spędzony razem daje mi radość, której wcześniej nie znałam.

Wiem, że warto dać sobie drugą szansę i cierpliwie dążyć do spełnienia.

Menu